Groźny pożar zakładu w Szczecinie – ostrzeżenie RCB i szybka reakcja

W nocy z 23 na 24 sierpnia 2025 r. w Szczecinie doszło do poważnego pożaru w zakładzie przetwarzania opon. Wybuch ognia nastąpił około godziny 1:30 w hali magazynowo-produkcyjnej przy ul. Ks. Kujota, gdzie składowano rozdrobnione zużyte opony oraz pojemniki z olejami technologicznymi. Pożar bardzo szybko się rozprzestrzenił, a nad miastem uniósł się gęsty czarny dym.

W nocy z 23 na 24 sierpnia 2025 r. w Szczecinie doszło do poważnego pożaru w zakładzie przetwarzania opon. Wybuch ognia nastąpił około godziny 1:30 w hali magazynowo-produkcyjnej przy ul. Ks. Kujota, gdzie składowano rozdrobnione zużyte opony oraz pojemniki z olejami technologicznymi.

Pożar bardzo szybko się rozprzestrzenił, a nad miastem uniósł się gęsty czarny dym. Ze względu na potencjalną toksyczność dymu (płonęły materiały gumowe i ropopochodne) oraz rozmiar zdarzenia, zdecydowano się uruchomić system Alert RCB, aby ostrzec mieszkańców. Treść wiadomości SMS wysłanej do osób przebywających w Szczecinie brzmiała: „Uwaga! Pożar w zakładzie przetwarzającym opony w Szczecinie (ul. Ks. Kujota). Nie zbliżaj się do miejsca pożaru. Nie otwieraj okien. Śledź komunikaty służb.”. Był to jasny przekaz, by unikać zadymionych rejonów i zabezpieczyć się przed wdychaniem trujących oparów.

Ewakuacja i akcja gaśnicza.

Na terenie zakładu w momencie wybuchu pożaru pracowało 10 osób – wszyscy zdołali się ewakuować przed rozprzestrzenieniem ognia, choć jedna osoba doznała obrażeń (poddusiła się dymem) i została przewieziona do szpitala. Na miejscu błyskawicznie pojawiło się kilkanaście zastępów straży pożarnej. Łącznie z żywiołem walczyło 16 jednostek PSP, w tym 48 strażaków. Ogień objął około 1500 m² hali, której konstrukcja była stalowa. Wysoka temperatura spowodowała deformację elementów nośnych budynku, przez co strażacy nie mogli wejść do środka – akcję gaśniczą prowadzono z zewnątrz, używając działek wodnych i piany gaśniczej. W szczytowym momencie płomienie sięgały kilkunastu metrów nad dach hali, a nad okolicą unosił się duszący zapach palonej gumy.

REKLAMA

Priorytetem służb – poza opanowaniem ognia – było zapobieżenie rozprzestrzenieniu się toksycznego dymu nad gęsto zaludnione dzielnice. W tym celu wezwano specjalistyczną grupę ratownictwa chemicznego, która rozstawiła urządzenia monitorujące skład powietrza. Na szczęście pomiary nie wykazały przekroczeń niebezpiecznych stężeń związków chemicznych w powietrzu – dym unoszący się znad zakładu nie stanowił poważnego zagrożenia toksykologicznego dla mieszkańców, choć oczywiście był uciążliwy zapachowo i mógł powodować podrażnienia. Pożar udało się opanować w ciągu kilku godzin – około godziny 7 rano wojewoda zachodniopomorski poinformował, że sytuacja jest bezpieczna, trwa już tylko dogaszanie pogorzeliska.

Alert RCB zadziałał – dobre praktyki.

Wysyłając w środku nocy komunikat do mieszkańców całego miasta, RCB po raz kolejny udowodniło przydatność systemu powszechnego ostrzegania. Wiele osób zostało obudzonych przez alarmowy SMS, ale dzięki temu wiedziało od razu, co się dzieje i jak się zachować – zamknęli okna, wyłączyli klimatyzacje i pozostali w domach, aby nie narażać się na wdychanie dymu. Strażacy podkreślają, że takie zalecenia nie są na wyrost: dym z pożaru gum i plastiku zawiera związki mogące powodować zatrucia lub reakcje alergiczne, a ograniczenie ekspozycji jest podstawowym środkiem ochrony zdrowia.

Przyczyny i wnioski.

Dokładną przyczynę wybuchu ognia bada policja i biegły z zakresu pożarnictwa – brane jest pod uwagę zwarcie instalacji lub iskra podczas pracy maszyn, choć nie wyklucza się też czynnika ludzkiego (np. nieostrożność lub celowe podpalenie). Niezależnie od wyników śledztwa, zdarzenie uwidoczniło pewne kwestie. Po pierwsze, zakłady przetwarzające odpady gumowe są obiektami o wysokim ryzyku pożarowym, co wymaga szczególnych zabezpieczeń przeciwpożarowych – częste przeglądy instalacji, odpowiednie czujniki dymu i systemy gaśnicze. Po drugie, taka sytuacja pokazała wzorową współpracę różnych służb: strażacy skupili się na gaszeniu i ochronie sąsiednich obiektów, policja zabezpieczyła teren i kierowała ruchem (część ulic zamknięto), władze miasta informowały mieszkańców przez media społecznościowe, a RCB wypełniło lukę czasową natychmiastowym powiadomieniem poprzez SMS. Dzięki tym działaniom nie doszło do paniki ani dodatkowych poszkodowanych wśród ludności. Jest to przykład dobrej praktyki zarządzania kryzysowego – szybkie ostrzeżenie, jasne zalecenia i profesjonalna akcja ratunkowa.

Zadbaj o swoją wiedzę z zakresu bezpieczeństwa, bądź przygotowany!

Zapisz się do naszego newslettera i otrzymuj aktualne poradniki, analizy oraz informacje o szkoleniach i wydarzeniach związanych z ochroną ludności i bezpieczeństwem.
REKLAMA